Wywiad z Cecilia Malmström byłą posłanka do Parlamentu Europejskiego od 1999 do jej mianowania w październiku 2006 na ministra ds. europejskich w szwedzkim rządzie. Jest członkiem liberalnej Partii Ludowej, stowarzyszonej w Parlamencie Europejskim z grupą ALDE
Jak Pani wyjaśniłaby motto szwedzkiej prezydencji "Taking on the challenge"?
Europa bez wątpienia staje obecnie w obliczu poważnych wyzwań. Największymi i najważniejszymi są gospodarka, bezrobocie i klimat. To kwestie, które mają wpływ na każdego obywatela UE i trzeba się z nimi uporać. Dlatego głównym celem szwedzkiego przewodnictwa będzie wyjście UE z kryzysu ekonomicznego na silniejszej pozycji oraz jednoczesne wzięcie przez UE odpowiedzialności za zagrożenie klimatu.
To jednak nie wszystkie wyzwania, z którymi musi zmierzyć się Unia Europejska. Na naszej liście zadań jest także dalszy rozwój UE w kierunku pewniejszej i bardziej otwartej Europy, a w tym ambicja, aby przyjąć nowy program strategiczny dla całego obszaru politycznego - Program Sztokholmski. Chcemy rozwijać makroregionalną współpracę europejską i przyjąć strategię UE dla regionu Morza Bałtyckiego.
Chcielibyśmy kontynuować wzmacnianie UE w jej pracach dla pokoju, stabilizacji i rozwoju, w tym skoncentrowanie się na roli UE w świecie, jak i pracy z naszymi sąsiadami i dalszym procesie rozszerzania. I na koniec jesteśmy świadomi szczególnych warunków instytucjonalnych, z nowym Parlamentem Europejskim, nowo wybraną Komisją Europejską i Traktatem Lizbońskim, nad którym ponownie głosować będzie Irlandia.
Podsumowując, Europa musi się zmierzyć w ciągu nadchodzących sześciu miesięcy z trudnymi, ale ważnymi kwestiami. Współpraca europejska rzadko kiedy była tak ważna jak teraz. Mając to wszystko na uwadze, wybraliśmy motto „podejmując wyzwanie".
Pani kraj przygotowywał się do tej roli już od pewnego czasu. Czego się do tej pory nauczyliście?
Staraliśmy się zaplanować szwedzką prezydencję najlepiej, jak to możliwe. Od kilku lat prowadzone były szeroko zakrojone prace, abyśmy byli przygotowani do spraw, którymi mamy się zająć i priorytetów, które chcemy ustanowić. Prowadziliśmy dobry dialog z czeską i francuską prezydencją i staraliśmy się wcielić w życie doświadczenia szwedzkiej prezydencji z 2001 roku.
Nie możemy jednak uciec od faktu, że mimo, iż planowanie jest ważne, sprawy rzadko wychodzą tak jak się planowało. Tak jak śpiewał John Lennon: "Życie jest tym, co ci się przydarza, w czasie, gdy jesteś zajęty robieniem innych planów."
Czy wybory europejskie osłabiły pozycję szwedzkiego rządu? Jak by Pani opisała sytuację polityczną w Pani kraju?
Według mnie wybory europejskie wzmocniły pozycję szwedzkiego rządu na nadchodzącą prezydencję. Cztery partie w koalicji rządzącej zdobyły więcej głosów niż czerwono-zielona opozycja, ale przede wszystkim był to znak poparcia dla aktywnej polityki UE. Rząd szwedzki zadeklarował, że będzie aspirował, by Szwecja była aktywną częścią europejskiego rdzenia. Dlatego też zadowalający jest fakt, że więcej Szwedów niż kiedykolwiek głosowało w wyborach europejskich i że głosowanie pokazuje, że poparcie szwedzkiego członkostwa w UE jest wyższe niż kiedykolwiek wcześniej.
Podczas debaty politycznej w ostatnich kilku miesiącach pojawiła się kwestia uczciwości i wymiany plików a teraz do Parlamentu Europejskiego wchodzi Partia Piratów. Jakie będą główne kwestie w przyszłorocznych wyborach, to się jeszcze okaże, ale nie ma wątpliwości, że klimat i gospodarka to dwie główne sprawy dla obywateli szwedzkich.
To są, jak wspomniałam, dwa główne priorytety naszej prezydencji. Idąc za wyzwaniami, które napotykamy, ja sama i premier Fredrik Reinfeldt nawoływaliśmy do rozejmu między partiami na czas szwedzkiego przewodnictwa. Podczas poprzedniej szwedzkiej prezydencji w 2001 roku uzgodniliśmy z ówczesnym socjaldemokratycznym rządem, że powodzenie szwedzkiej prezydencji jest ważniejsze od walk partyjnych. Jednakże dotąd opozycja odrzucała nasze podejście.
Jednym z głównych wyzwań jest ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego. Jakie działania podejmie Sztokholm w celu przeforsowania traktatu?
Nie jest tajemnicą, że rząd Szwecji popiera Traktat Lizboński. Sprawi on, że UE będzie efektywniejsza i bardziej demokratyczna. Zamierzamy działać tak, aby traktat został wprowadzony w pozytywnym duchu. Należy stworzyć dobre warunki, aby praktyczne zastosowanie Traktatu z Lizbony było spokojne i efektywne od samego początku. Ratyfikacja traktatu jest jednak własną decyzją każdego z państw.
W Pani kraju społeczeństwo się starzeje. Czy Szwecja zamierza zajmować się tym problemem w perspektywie ogólnounijnej w tym okresie?
Wyzwanie związane ze starzejącą się populacją pojawia się wszędzie w Europie. Wymaga to ambitnego i spójnego planu politycznego, koordynującego efektywne lokowanie publicznych środków z koniecznymi reformami strukturalnymi i efektywną polityką zatrudnienia. Ta perspektywa będzie przyświecać pracom szwedzkiej prezydencji w takich obszarach jak rynek pracy, polityka socjalna, ochrona zdrowia i równouprawnienie.
Innym ważnym środkiem do zwalczania tych problemów jest polityka migracji. Kwestie migracji będą miały wysoki priorytet. Szczególnie w dłuższej perspektywie UE potrzebuje imigracji siły roboczej. Dlatego też w Programie Sztokholmskim powinny znaleźć się kroki, które pozwolą na zwiększoną imigrację siły roboczej do UE.
Jakie są szwedzkie plany w kwestii rozszerzenia? Czy islandzka akcesja przyćmi trwający proces Zachodnich Bałkanów? A co z Turcją?
Kontynuowanie procesu rozszerzenia ma strategiczne znaczenie w zapewnieniu pokoju i postępu w otwartej, zjednoczonej Europie. Dlatego tak ważne jest, by UE wypełniała swoje zobowiązania i ustalone zasady w zakresie rozszerzenia. Przyjęlibyśmy ciepło starania Islandii, ale nie powinno być ono postawione w opozycji do procesów zachodzących w Zachodnich Bałkanach i Turcji.
Mogę zapewnić, że prezydencja będzie pracowała nad tym, aby dokonywał się dalszy postęp w procesie integracji UE z krajami Zachodnich Bałkanów, odpowiednio do postępów reform w każdym z krajów i ustalonymi procedurami, jak również w tureckich negocjacjach akcesyjnych.
Zmiany klimatyczne to oczywisty priorytet z uwagi na szczyt kopenhaski. Jak Pani kraj planuje zmaksymalizować szanse dobrego wyniku?
Jako że emisja gazów cieplarnianych wzrasta a klimat zmienia się teraz szybciej, niż to przewidywano wcześniej w badaniach, globalne ocieplenie jest kwestią, która wymaga globalnych rozwiązań. To wyzwanie wymaga zgody w długoterminowych działaniach wszystkich warstw społeczeństwa, na poziomie lokalnym, krajowym i międzynarodowym.
Celem na szczyt kopenhaski jest szerokie porozumienie na okres po 2012 roku. Aby to osiągnąć, podstawowym założeniem szwedzkiej prezydencji jest, w zgodzie i z poszanowaniem warunków krajowych, promowanie jedności w UE i podtrzymywanie odpowiedzialności UE jako pozytywnej siły w negocjacjach klimatycznych.
Według niektórych analityków Strategia Lizbońska była porażką. Czy planują Państwo podjąć wysiłki w celu jego zrewidowania? A może zastąpi go „Plan Sztokholmski"?
Ze szwedzkiego punktu widzenia Strategia Lizbońska była w wielu aspektach udana, odzwierciedlając wyzwania, z którymi mierzyliśmy się w 2000 roku. Jednakże wydaje się, że występuje „luka w dostarczaniu" pomiędzy naszymi zobowiązaniami na poziomie europejskim a tym, co dostarczamy na poziomie krajowym.
Pomimo tego, musimy wyciągnąć wnioski w celu wypracowania nowej strategii zrównoważonego wzrostu i pełnego zatrudnienia w następnej dekadzie. Na poziomie krajowym musimy stawiać na reformy i dobre wyniki.
Mamy nadzieję, że nowa, bardziej precyzyjna i efektywniejsza strategia zostanie przyjęta podczas prezydencji hiszpańskiej na wiosnę 2010, ale ważnym zadaniem dla szwedzkiej prezydencji będzie przygotowanie i ustalenie dla niej ram.
źródło: euractiv